Lusia - BLOG

O autorze ↓

Moje WZW C: OSTATNI INTERFERON

48. zastrzyk podany! Napiszę to nawet słownie… CZTERDZIESTA ÓSMA dawka (i mam nadzieję, że ostatnia) już za mną!

Nie będę ukrywać, że interferon i tak postanowił należycie się ze mną pożegnać. Nie omieszkał pozostawić po sobie miłych wspomnień. Tak więc w piątek (16.01.2015) moimi głównymi towarzyszami w ciągu dnia byli: mój „przyjaciel” – ból głowy i jego koleżanki – „bóle stawów i mięśni”. Ale… mimo wszystko i tak był to dzień pełen optymizmu i radości! Liczę po prostu na to, że to był ostatni taki piątek. Wierzę w to, że już teraz będą tylko lepsze i że już nigdy nie będę musiała odświeżać znajomości z owymi pointerferonowymi przyjaciółmi :)



RADOŚĆ! Już za chwilę, już za moment nastanie czas wolności od lodówki! Nie będę musiała wszędzie z nią jeździć! Jakaż to będzie ulga. A co więcej… na śniadanie będę mogła zjeść zwykłe musli z jogurcikiem i owockami. Do tej pory musiało być to… coś z tłuszczykiem. Ileż można, prawda? Teraz będzie zdecydowanie pyszniej!

Co więcej, pochwalę się, że zaplanowałam imprezę mającą na celu uczczenie zakończenia terapii. To będzie… najlepsza bibka z szampanem dla dzieci! Naprawdę! Wiem to! Będzie świetnie!

A teraz UWAGA! Końcowe odliczanie!
Jeszcze tylko… 10 dawek inhibitora proteazy, 5 dawek rybawiryny. W sumie… 38 kapsułek do końca! Trzy dni!

Mam nadzieję, że teraz wszystko będzie układało się już jak najlepiej!
Trwa ładowanie komentarzy...