O autorze
Lusia, lat 22, leczy WZW C terapią trójlekową – studentka medycyny, u której chorobę zdiagnozowano jeszcze przed ukończeniem 2. roku życia. W dzieciństwie dwukrotnie przeszłam leczenie interferonem i rybawiryną. Niestety, bez pozytywnego efektu. Wyniki, przeprowadzonych na początku 2013 r., badań wykazały duże zmiany wątroby, co było bezpośrednim powodem zakwalifikowania mnie w trybie pilnym do leczenia trójlekowego. Terapię rozpoczęłam w lutym 2014 r. Jestem osobą lekko zwariowaną, pozytywnie zakręconą i pełną energii. Uwielbiam ludzi przepełnionych optymizmem. Kocham podróżować, zwiedzać, tańczyć, śmiać się i bawić. A co najważniejsze... staram się nigdy nie poddawać!

Moje WZW C: Jeszcze tylko TRZY!

Święta, święta i po świętach! Był to dla mnie bardzo wyjątkowy, długo oczekiwany i magiczny czas, który upłynął zdecydowanie za szybko. Już tęsknię!

Rodzinny gwar, biegające dzieciaki, starszy kuzyn przebrany za Mikołaja, mnóstwo uśmiechu i miłych niespodzianek. Dawno nie odczułam TAK ogromnej dawki miłości naraz! Dzięki temu zapomniałam o każdym możliwym objawie niepożądanym ... nawet przez chwilę poczułam się piękna mimo swoich odrastających, piórkowatych i sterczących w każdą stronę włosków. Bardzo odpoczęłam i nabrałam sił. Wsparcie najbliższych, przyjaźń i zrozumienie dodają tyyyle pewności siebie, że brak mi słów by to opisać!



Co więcej, to były moje pierwsze Święta podczas, których byłam naprawdę spokojna i z nadzieją patrzyłam w przyszłość. Pamiętam, jak w zeszłym roku, bardzo mocno martwiłam się czy zostanie mi przyznane leczenie czy też nie. Oczekiwanie, oczekiwanie i jeszcze raz oczekiwanie. Na samą myśl o tym napływały mi wtedy łzy do oczu. A teraz? Tyle radości, wdzięczności i wiary! Błogi stan :)

Co więcej... 25 XII był dniem mojego przedprzedprzedostatniego zastrzyku z interferonu! Oficjalnie rozpoczęłam odliczanie! Jeszcze tylko trzy dawki i KONIEC!

A co później? Czas pokaże. Ale czuję, że będzie dobrze. Musi być! Po tylu cudownych życzeniach nie ma innej możliwości! :) Poza tym już umówiłam się z Panem Czerwcem, że spełni moje największe marzenie – zostanę oficjalnie wyleczona! Myślicie, że się wywiąże z danego mi słowa? :)
Trwa ładowanie komentarzy...