Trzeba czerpać z takich chwil jak najwięcej dobrego. Nie ma sensu skupiać się na tym jak to jest nam ciężko czy jak bardzo frustrują nas kilometrowe kolejki do kas i tłumy w sklepach. Przedświąteczne zakupowe szaleństwo będzie zawsze, nie ma sensu budować w sobie tyle negatywnych emocji. Może warto się skupić na tym, jak teraz wszystko ślicznie wygląda i, że na każdym kroku słyszymy piosenki, które niosą ze sobą tyyyle miłości?!
A dolegliwości pointerferonowe? No cóż... one są poniekąd wpisane w jego działanie, jedni odczuwają je bardziej inni mniej. Ja za każdym razem tłumaczę sobie to w ten sposób, że skoro po jego zarzyciu „coś” mnie łupie i strzyka, to znaczy, że działa! A przecież o to chodzi! Skupmy się na jego pozytywnych aspektach! Ma on przecież nam pomóc zawalczyć parszywego wiruska!
Innym blogerom się to już udało! Pani Grażynie i Mirkowi! Którym, co więcej bardzo, ale to bardzo gratuluję i chciałabym przekazać, jak niezmiernie się cieszę ich sukcesem! Naprawdę! Łzy radości same napływały do oczy, kiedy czytałam ich końcowe posty. Tyyyle szczęścia i wiary w to, że będzie dobrze!
To jest pewnie mój ostatni przedświąteczny post, dlatego chciałabym życzyć wszystkim zdrowia! Uśmiechu i pogody ducha! Wiary w to, że zawsze może być lepiej i że nigdy nie należy się poddawać. Cudownej i pełnej miłości atmosfery w te Święta! Tego, żebyśmy, kolokwialnie to ujmując, DALI RADĘ!
Na koniec chciałabym jeszcze raz zwrócić się do Pani Grażyny i Pana Mirka :) Bardzo się cieszę z Waszego sukcesu i gratuluję z całego serca! Życzę pięknego życia na tej nowej bezwiruskowej drodze! :)
