O autorze
Lusia, lat 22, leczy WZW C terapią trójlekową – studentka medycyny, u której chorobę zdiagnozowano jeszcze przed ukończeniem 2. roku życia. W dzieciństwie dwukrotnie przeszłam leczenie interferonem i rybawiryną. Niestety, bez pozytywnego efektu. Wyniki, przeprowadzonych na początku 2013 r., badań wykazały duże zmiany wątroby, co było bezpośrednim powodem zakwalifikowania mnie w trybie pilnym do leczenia trójlekowego. Terapię rozpoczęłam w lutym 2014 r. Jestem osobą lekko zwariowaną, pozytywnie zakręconą i pełną energii. Uwielbiam ludzi przepełnionych optymizmem. Kocham podróżować, zwiedzać, tańczyć, śmiać się i bawić. A co najważniejsze... staram się nigdy nie poddawać!

Moje WZW C: Światowy Dzień WZW

28 lipca – Światowy Dzień Wirusowego Zapalenia Wątroby. Dzisiejszy post jest dla mnie szczególnie ważny. Chciałabym zwrócić się w nim absolutnie do wszystkich! Zarówno chorych, do ich rodzin, najbliższych jak i do wszystkich pozostałych!

Wirusowe zapalenie wątroby jest chorobą, która wbrew pozorom dotyka bardzo dużą część naszego społeczeństwa. Ogromna liczba osób nie jest nawet świadoma tego, że nosi w sobie tego wirusowego nieprzyjaciela.

Na szczęście jest to temat, który coraz częściej zostaje poruszany i omawiany. W Polsce odbywa się coraz więcej kampanii, które mają na celu uświadomić społeczeństwu na czym polega owa choroba, jak z nią żyć, w jaki sposób się ona przenosi, jak się ją leczy i czy jest ona groźna .

Ponadto bardzo cieszy mnie fakt, że istnieją w Polsce fundacje, które nie zapomniały o pacjentach chorujących na WZW. Pomoc i wsparcie, które oferują są naprawdę czymś wielkim i bardzo potrzebnym. Niestety jest to choroba, której wstydzi się większość pacjentów, dlatego świadomość, że są miejsca gdzie można poprosić o pomoc i porozmawiać jest czymś niesamowicie istotnym.

Co więcej w medycynie również bardzo dużo się dzieje. Jest prowadzonych mnóstwo badań, które dają nadzieję na to, że będzie lepiej! Myślę, że nawet te kilka ostatnich lat udowodniło, że nauka o nas, chorujących na WZW, nie zapomniała. Chociażby wprowadzenie terapii trójlekowej w przypadku WZWC! Leczenie przynosi coraz to lepsze efekty. A to jeszcze nie jest koniec! Pojawiają się nowe leki, prace nadal trwają. Jest nadzieja!


Drodzy Państwo! Dzisiejszym postem chciałam podkreślić, że dzieje się coraz lepiej. Nie załamujmy się tylko szukajmy w sobie siły do walki. Trzymam za nas wszystkich kciuki, a w szczególności za pacjentów z WZW, za ich najbliższych i rodziny. Życzę sobie i Wam odwagi oraz tego, aby już nikt z nas nie musiał się wstydzić tej choroby i bać o niej mówić. Marzę również o tym, aby wiedza w naszym społeczeństwie się poszerzała i poszerzała, żeby wszelakie „mity” o WZW zniknęły raz na zawsze! Dbajmy o siebie, wspierajmy się i z nadzieją patrzmy w przyszłość. Starajmy się żyć normalnie, z uśmiechem na twarzy. Nie dajmy się temu „małpiszonowi”!

Na koniec chciałabym również podziękować za wszystkie miłe komentarze. Każdy jeden daje mi ogrom energii.
Dziękuję i powodzenia! Trzymam kciuki! :)
Trwa ładowanie komentarzy...