Na szczęście jest to temat, który coraz częściej zostaje poruszany i omawiany. W Polsce odbywa się coraz więcej kampanii, które mają na celu uświadomić społeczeństwu na czym polega owa choroba, jak z nią żyć, w jaki sposób się ona przenosi, jak się ją leczy i czy jest ona groźna .
Ponadto bardzo cieszy mnie fakt, że istnieją w Polsce fundacje, które nie zapomniały o pacjentach chorujących na WZW. Pomoc i wsparcie, które oferują są naprawdę czymś wielkim i bardzo potrzebnym. Niestety jest to choroba, której wstydzi się większość pacjentów, dlatego świadomość, że są miejsca gdzie można poprosić o pomoc i porozmawiać jest czymś niesamowicie istotnym.
Co więcej w medycynie również bardzo dużo się dzieje. Jest prowadzonych mnóstwo badań, które dają nadzieję na to, że będzie lepiej! Myślę, że nawet te kilka ostatnich lat udowodniło, że nauka o nas, chorujących na WZW, nie zapomniała. Chociażby wprowadzenie terapii trójlekowej w przypadku WZWC! Leczenie przynosi coraz to lepsze efekty. A to jeszcze nie jest koniec! Pojawiają się nowe leki, prace nadal trwają. Jest nadzieja!
Drodzy Państwo! Dzisiejszym postem chciałam podkreślić, że dzieje się coraz lepiej. Nie załamujmy się tylko szukajmy w sobie siły do walki. Trzymam za nas wszystkich kciuki, a w szczególności za pacjentów z WZW, za ich najbliższych i rodziny. Życzę sobie i Wam odwagi oraz tego, aby już nikt z nas nie musiał się wstydzić tej choroby i bać o niej mówić. Marzę również o tym, aby wiedza w naszym społeczeństwie się poszerzała i poszerzała, żeby wszelakie „mity” o WZW zniknęły raz na zawsze! Dbajmy o siebie, wspierajmy się i z nadzieją patrzmy w przyszłość. Starajmy się żyć normalnie, z uśmiechem na twarzy. Nie dajmy się temu „małpiszonowi”!
Na koniec chciałabym również podziękować za wszystkie miłe komentarze. Każdy jeden daje mi ogrom energii.
Dziękuję i powodzenia! Trzymam kciuki! :)
